Ernest Gary Gygax (27 lipca 1938 - 4 marca 2008) marzec 5, 2008
Posted by kiju in Uncategorized.Tags: Gary Gygax
trackback
Wczoraj po 69 latach udanych rzutów Gary rolnął krytyczny pech na rzucie obronnym na atak serca. Padół łez opuściła wielka osobistość, człowiek, którego może nigdy nie poznałem, nie zetknąłem się zbyt dokładnie z jego twórczością, ale człowiek, który miał bez wątpienia wpływ na moje życie jak mało kto.
Gary wraz Davem Arnesonem stworzyli, pracując wtedy dla TSR, Dungeons & Dragons i pomimo, że zrobili to we dwójkę, to jednak większą część zasług przypisuje się właśnie Gygaxowi. Zmarł twórca, nawet więcej - ojciec RPG, osoba nietuzinkowa, osoba, która wytyczała nowe szlaki w przemyśle. Stworzył świat Greyhawka i co najważniejsze zapoczątkował pierwszy i największy jak do tej pory konwent gier fabularnych - Gencon. Gary do końca swoich dni pozostawał aktywny, prowadząc forum pytań i odpowiedzi do D&D pod pseudonimem Col_Pladoh. Zdobył cztery razy tytuł Best Game Inventor, a nie wspominam o całym szeregu innych nagród które dostał.
Do dziś pamiętam pierwsze sesje, kiedy na Okopowej u Bickiego siedzieliśmy ze szwedzką podstawką Warhammera, moje pierwsze kroki w prowadzeniu, pierwsze próby tworzenia systemu autorskiego, czy pierwszy klub na Dzikiej, bądź klub na Imielinie. Gdyby nie Gary moja matka nie wyganiałaby mnie na dwór, mówiąc żebym zajął się czymś sensowniejszym, ojciec nie chował książek fantasy, a ja może będąc mniejszym freakiem, za młodu więcej bym pobzykał. Innymi słowy wynalazek Gygaxa towarzyszył mi już od podstawówki. Ośmielę się powiedzie, że jeżeli w fantastyce pierwszy krok postawił Tolkien, to drugą nogę dostawił Gygax. Ten wpis jest moim małym hołdem w jego stronę. Gary kiedyś powiedział:
I would like the world to remember me as the guy who really enjoyed playing games and sharing his knowledge and his fun pastimes with everybody else.
Ja też mam nadzieję, że świat tak go zapamięta. Ave, między innymi stworzyłeś mnie Gary.
Trzeba było wydać punkt przeznaczenia, fate, destiny, przerzut, użyć szczęścia, czy co tam jeszcze ludzie po tobie wymyślili…
PS. Odcinek Order of the Stick (kocham ten komiks!) ku pamięci Gary’ego.
Anoris - zła - prawdziwa sucz - elfia magiczka, która chciała “to dla Twojego dobra” sprzedać wojowniczkę Pszczółkę do krasnoludzkiego burdelu mi się przypomniała.
Ja pamiętam wielkie monstrum pająko-podobne, którego Janek nie zdążył nawet do końca opisać
Pamiętamy i nie zapomnimy.
No, pająk chaosu był spoko. Pamiętam, jak go Olka swoimi fartownymi cięciami rozwaliła w trzech turach walki. Ale najlepszy był wściekły Janek, który miał zamiar nam tym pająkiem sporo krwi napsuć
Pozwolę sobe powiedzieć phi! Jakby mi gracze tak zrobili, to mój pająk miałby coś w zanadrzu, na przykład drugiego pająka. Oczywiście nie zrobili by czegoś takiego, ponieważ przez całą moją historię prowadzenia może w 25 % nieznałem skutku rzutu zanim się odbędzie. MG jest po to żeby oszukiwać graczy, stopień trudności to ja wymyślałem po rzucie, jeśli w ogóle na niego spojrzałem…