jump to navigation

Matka jest tylko jedna styczeń 29, 2008

Posted by kiju in Uncategorized.
Tags: ,
trackback

Ostatnia sobota, poranek u rodziców…

- Michał, chcesz kabanosa?

- Mamo, a czy mogę odmówić?

- Ja bardzo lubię kabanosy, myślę, że ty też bardzo lubisz. Masz… schowaj.


Myślę, że nie trzeba wspominać, że oprócz kabanosów znalazły się u mnie w plecaku naleśniki, wędlina, paczka salami, słoik rosołu, pojemnik sałatki warzywnej, kilka ton kiwi i zapewne coś  jeszcze. Wszystko to nosiła z nogą w gipsie, bo trzeba nadmienić, że ostatnio jest kolekcjonerką ran bitewnych. Wyjazd na narty równa się następnemu purpurowemu sercu. Wracając do wątku. Moja mama ma taki stan, taki transo-stan. Taki stan ma chyba każda matka. Polega on na wejściu w pole wyższej formy macierzyństwa. Zapewne inne wtajemniczone matki nazywają to wyższym wtajemniczeniem, oświeceniem, albo coś w tym stylu. Tego stanu nie da się skonkretyzować, ale wiemy, że istnieje. Dla kobiety nie istnieje wtedy świat zewnętrzny.

- Synku, chcesz pasztetu?

- Mamo, zabiłem człowieka, a potem poszedłem do klasztoru i zgwałciłem stado zakonnic…

- Weź, głodny nie będziesz chodził. Masz tu jeszcze pomidory.

- Wiesz, potem nie popuściłem też kilku księżom, ministrantom, a jak wychodziłem zobaczyłem takiego małego pieska…

- Zobacz jaki schab upiekłam, weź.

- Mamo, w ogóle mnie nie słuchasz!

- Oj słucham. Zgwałciłeś pieska. Zobacz jakie ładne jabłka. Weź. Musisz jeść owoce.

- …

Chyba rozumiecie o co mi chodzi? Skomplikowana zdolność postrzegania i wybiorczości. Kiedy już matka wejdzie w trans to jedyne co może zwrócić jej uwagę, to tomahawk tkwiący głęboko w moich plecach. Pomimo wszelkich mankamentów, zarówno moich, jak i jej, ona ciągle  niby jest. Dziś bez analizy.

Czyń zło

Postscriptum: Ostatnio nieco zmiękłem, za co przepraszam. Mam nadzieję, że to ostatni taki wpis, a w następnym postaram się żeby znowu padało dużo kurw, było o cyckach, szatanach, mordowaniu i całej masie innych rzeczy, które tygryski lubią najbardziej.

Komentarze»

1. Emi - styczeń 29, 2008

Ale mnie zepsułeś. Ty recydywisto Ty! naleśnika dał, ale że zgwałcił zakonnice, zamordował, pieska pohańbił to nic nie nadmienił!!

2. Ania - styczeń 29, 2008

Zaraz spadnę z łóżka ze śmiechu. Ty ostrzegaj - czytać siedząc na łóżku. :D :D
Co do Mam. Tak tak i jeszcze raz tak. Cały opisany stan jest zgodny z moim doświadczeniem i obserwacjami.
O gwałceniu i mordowaniu przecież było więc co się martwisz ;p

3. K. - styczeń 30, 2008

To ja chyba za często jeszcze w domu bywam, bo nie zauważyłem takiego stanu u mojej matki….

4. Ania - styczeń 31, 2008

Nie każda matka jest taka jak Kija, czy moja. K. twoja matka jest specyficzna.

5. K. - styczeń 31, 2008

“Specyficzna” Lubię to słowo.. Wszystko można nim wyrazić…

6. Ania - styczeń 31, 2008

Mam powiedzieć szczerze? Chyba nawet tutaj nie wypada mi mówić co ja sądzę o mojej przyszłej teściowej i jej instynkcie macierzyńskim, więc wybacz, że zastosowałam słowo o tak szerokim znaczeniu.

7. Kiju - luty 2, 2008

A ja jeśli szanowna pani pozwoli, posłucham z prawdziwą przyjemnością?

8. Ania - luty 2, 2008

Moja przyszła teściowa jak dla mnie nie posiada za grosz instynktu rodzicielskiego. Jej troskliwość wobec własnego potomstwa jest zerowa, a rodzinne ciepło czy też pomoc choćby w postaci wsparcia ciepłym słowem czy radą nie istnieją. Przynajmniej ja przez tych ładnych kilka lat jakoś się nie doszukałam oznak tego. No może kilku (na palcach jednej ręki zliczyć można), na ponad 8 lat. Nie ciekawy bilans…. To tyle o mojej teściowej, przyszłej.

9. K. - luty 2, 2008

Tu się z Tobą nie zgodzę Kochana. Zawsze możesz na liczyć na dobre rady od mojej matki. Czy chcesz czy nie.

10. Ania - luty 2, 2008

Ja bym tego dobrymi radami nie nazwała. Jeśli już to “dobrymi”. I nigdy ich nie chcę;/

11. Emi - luty 3, 2008

“Przyszłej teściowej”. Czyli jednak złapałam was na mysleniu o ślubie jako czymś realnym;>

12. Ania - luty 3, 2008

O rany, przecież w tym świecie trudno w pewnym momencie nie myśleć o ślubie. To ułatwia wiele rzeczy, np masz szansę na lepszy kredyt, nie martwisz sie że nie wpuszczą cię do szpitala, podatki inaczej się rozlicza. Takie prozaiczne sprawy.
Ale ale to Ty nie słyszałaś o naszej planowanej dacie? Nie może być! doszliśmy do wniosku że jeśli wtedy się nie uda to pewnie nie weźmiemy ślubu ;D więc nic nie jest przesądzone.

13. Emi - luty 3, 2008

No słyszałam, słyszałam. Jeszcze macie kilka lat do tego o ile dobrze kojarzę :) Tak ustawiliście, żeby się zgadzała data i dzień tygodnia :)

14. Emi - luty 3, 2008

Tja. Mama… pojechałam z nią oglądać płaszczyk dla niej. Okazało się, że miała upatrzony dla mnie. Z przyczyn przeróżnych nie byłam nim zachwycona. Powiedziałam, że nie biorę. Całą drogę powrotną słyszałam, że źle zrobiłam, że będę jeszcze dwa lata chodziła w tym co mam, a wyglądam w tym jak bida, że jak znajdę gdzieś lepszy to też sobie kupię, a ten powinnam wziąć, że… Mówiłam, źle leży, tu za wąsko, tu za szeroko, tu sie nie układa, za duży pasek, za wielka klamra, źle wyprofilowany… się przeszyje, się przyszyje, daj spokój, powiedziałam tacie, żeby Ci wziął jutro jak będzie wracał z pracy.

15. Ania - luty 3, 2008

Taaak rodzice… No i to jest Twoja Mama a zdążyłam zauważyć, że jak Ona coś wymyśli to i torturami raczej jej sie zdania nie zmieni. Taka moja skromna obserwacja, może nie za pełna ale jakoś tak widzę Twoją Mamę.

16. Paulina - kwiecień 5, 2008

mojej mamy już nie zobacze