jump to navigation

Złe słowo na niedzielę grudzień 16, 2007

Posted by kiju in Uncategorized.
Tags: , , , ,
trackback

Piszę, pomimo, że na prawdę nie dzieje się  nic ciekawego. Nie mam czym się podzielić i nie zamierzałem nawet, ale naciski z zewnątrz skłoniły mnie do skomentowania kilku ostatnich wydarzeń.  Szczególnie, że te naciski powtarzają się z dnia na dzień, a to takie naciski, o które trzeba dbać, bo jeszcze sobie pójdą… i co wtedy?  Będę w du… znaczy sytuacja patowa.

Byłem na basenie. Daleko na basenie. W Prószkowie na basenie. Niedrogo, ładnie, jedna blondynka w bikini, dwie zjeżdżalnie, jacuzzi, czyste przebieralnie i prysznice, blondynka w bikini, oddzielna część dla dzieci, bicze… wspominałem o blondynce w bikini? Nie ważne. Będzie jak na reklamówce MasterCard’a: widok Emilii w czepku – bezcenne :) Jedyną wadą tego basenu jest to, że jest daleko.  Ze stacji idzie się i idzie, i idzie i jak z blondynką w bikini, idzie, aż po kilkudziesięciu kilometrach, tudzież dwóch maratonach widać daleko na horyzoncie rozmazane zarysy budki strażnika do terenu basenu. Do czego zmierzam jednak? Dawno na basenie nie byłem i muszę stwierdzić, że za moich czasów było inaczej. Nawet staruszkowie są teraz wstydliwi. Kiedyś wchodziło się do przebieralni, zdejmowało gacie, szło pod prysznic, wracało, wycierało, ubierało, wychodziło, a teraz…? Kabinki z kotarkami, faceci pod prysznicem w gaciach… dziwnie jakoś (jakaś pani niech mi powie czy tak jest też w damskim, bo na razie nie będę pisał głupi kaowiec). Może tolerancja robi coś z tymi ludźmi nie tak? Albo każdy boi się, że będzie się musiał schylić po mydło, albo kurczą im się ptaszki i boją się pokazać (pozdrowienia dla pana z wielkim brzuszyskiem, pan akurat powinien zostać w gaciach).

Sprawa druga. Przyciszyłem komputer, nawet skutecznie. Po wielu trudach udało mi się znaleźć na necie jak się montuje te cholerne box’y Athlona. Oświadczam wszem i wobec – wolę śrubki. Wiatraki na śrubki to jest to. Poza tym miło, że komputer nie chodzi już jak śruba radzieckiego okrętu podwodnego. Kto by pomyśla, że ścierk, które kupiłem do kurzu, nadają się świetnie do ścierania starej pasty z procesora…

W końcu ostatnie, wcale nie najmniej ważne. Emilia siedzi obok przy laptopie, słuchamy jakiejś rzewnej składanki 150 piosenek lat 90′, i zaraz pogram w WOWa. Tak moi drodzy, nie przesłyszeliście się. Kto ją zna wie, że: ” Mój laptop! Nie dotykaj!” Udało mi się ją przekonać, że laptop to urządzenie przenośne i dzięki temu jej cyber wszczepy są wpięte w inne gniazdko niż moja klawiatura. Pozostaje oczywiście kwestia Heroes’ów którzy u niej nie pójdą, ale jest to poświęcenie na które jestem gotów.

Słowo kończące: Odżywiajcie się zdrowo, uprawiajcie sporty, kochajcie się często i mocno, a ja mam 220 godzin do wyjazdu na narty (w tym momencie zacieram rączki). Nie zapominajcie o czynieniu zła czciciele szatana.

Komentarze»

1. Emi - grudzień 16, 2007

Dla wszystkich myślących, że blondynka w bikini to ja… Nie, ja byłam tą Emilią w czepku – bezcenne. Blondynka w bikini była brzydka jak noc listopadowa na kacu, ale od tyłu i w bikini była no… blondynką w bikini.

Co do damskiej przebieralni i wstydliwości powiem tyle, że to zalezy od osób, które są pod prysznicami. Ja paraduję nago i się tylko wkurzam, że tak świetnie to jest zaprojektowane, że jakiś koleś mógł mnie z korytarza zobaczyć przy uchylonych drzwiach.

Co do pana z wielkim brzuchem – przypominam, że organy nie używane zanikają;> Niby tylko w toku ewolucji… ale wyrostek robaczkowy mam a pan nadal powinien… no nie zdejmować majtek do kąpieli.

2. K. - grudzień 17, 2007

Dziwię się trochę bo najpierw piszesz, że dziwnie, że faceci pod prysznicem w gaciach a potem marudzisz, że jeden jednak powinien był założyć. Może inni też powinni byli i na Twoje szczęście to zrobili?

A co do projektowania basenów, to widzę Emi, że dużo wiesz o tym panie z wielkim brzuchem ;P

3. kiju - grudzień 18, 2007

Pokazuje tylko nierozsądek, ci, którzy mogli, nie musieli, ci którzy nie mogli, to akurat musieli. Wszystko wywrócone na lewą stronę etc. Poza tym patrz pan, taki okrąglak, a może :)