O fryzjerze… czerwiec 9, 2007
Posted by kiju in Uncategorized.trackback
Podobno na każdym zebraniu jest tak, że ktoś musi zacząć. Tym razem zacznę ja, przyjmując dosyć wątpliwe założenie, że ktoś inny mógłby zacząć, ale tak się pewniej czuje.
Poranek ciężki, sobota, wszyscy pobrali urlopy, długi weekend, a ja piszę to, bo zaraz zasuwam do fabryki, a wstałem za wcześnie i czymś trzeba się zająć. Frajer tak już ma, że zawsze się wmanewruje.
Wyżaliłem się, ale nie to mnie skłania do dzisiejszych przemyśleń, to tylko było katalizatorem. Wczoraj pewna pani była u fryzjera, a że nie jest w ciemię bita uprzedziła mnie o tym, więc wpadłem w zachwyt, jak tylko ją zobaczyłem. Teraz pojawiają się pytania:
- Czy jestem na tyle ślepy, żeby nie zauważyć nowej fryzury?
- Czy kobiety z gruntu myślą, że nie zauważymy?
- Gdzie jest frajda, skoro poinformowały faceta i same “uknuły” reakcję?

Ja wiem, że poruszam tu problem, który był wałkowany 20k razy, ale i tak zrobię. Czemu? Bo mogę. Zakładając, że nie zauważę, wnioskuje, że musi być jakiś konkretny powód. To muszą być szczegóły, Nie przypominam sobie, żebym obwiniał jakąś kobietę, że nie zauważyła, że podwoiłem RAM, a to przecież znaczna różnica, prawda? Cała sytuacja jest jeszcze bardziej podminowana tym, że niewiasta i tak założyła, że nie zauważę. Przez to nie miałem możliwości nawet wykazać się możliwościami mojej percepcji… W końcu ostatni punkt, a w zasadzie wniosek. Taż sama dziewoja mówi mi, że kobieta między innymi chodzi do fryzjera dla faceta. Zatem chodzi dla faceta, ale on i tak tego nie widzi i ona wie o tym, uprzedza o tym, że ma skomplementować, nie biorąc pod uwagę wyniku, pomimo, że wynik jest dla niego…
Gdzie tu jest dla niego?
Idę modę nagrywać, ech…
z tym fryzem to nie banał bo i ja miałem podobne akcje.Raz poszła zrobic sobie paznokcie i tez mnie powiadomiła wczesniej…hehehe…ze niby nie zauważę…
Wchodzę sobie do KIja do pokoju i co widzę? Kom jakoś tak na mnie patrzy… światełkami mruga, powarkuje z cicha… – “Coś się zmieniło?” pytam. Pokręcił się potakująco i uśmiechnął, jak tylko on potrafi stacją dyskietek. – “Podkręcił Ci procka?”, – “ee”. – “Nowa karta graficzna?” pytam, podejrzewając już o co może chodzić. – “Tez nie!” zamrugał rozbawiony. “Wiem, masz podwojony RAM!!”. Zaczął się cały świecić, mruczeć wiatraczkiem, mrugać kontrolkami i dla rozgrzewki odpalił trzy filmy i dwa programy graficzne na raz, żeby pokazać o ile szybciej to teraz robi, niz jeszcze wczoraj…
Taaak, to z RAM-em jest bardzo trafną analogia. Nic jej nie można zarzucić…